red. Michał Łuczak
Mam przyjemność pełnić funkcję redaktora naczelnego Scientis.pl. Z wykształcenia jestem literaturoznawcą. Ukończyłem również studia menedżerskie Master of Business Administration (MBA) w Akademii Nauk Społecznych i Medycznych w Lublinie. Od wielu lat działam jako researcher i popularyzator nauki, skupiając się przede wszystkim na badaniach z zakresu medycyny, ekonomii i socjologii.
W dyskusjach o religijności w Polsce wciąż działa stary odruch: „u nas to przecież wszyscy chodzą”. Tyle że w 2026 roku to już nie jest opis rzeczywistości, tylko echo pamięci. Najtwardsze wskaźniki – liczone na realnych uczestnikach niedzielnych mszy – pokazują wyraźnie, że geografia praktyk religijnych w Polsce pękła na kilka odmiennych światów. Jeden z nich to zachodniopomorskie i szerzej: północny-zachód kraju. To tam regularna obecność w kościele jest dziś najsłabsza, a różnica względem rekordowych regionów nie jest „kosmetyczna”, tylko strukturalna.
Poniżej rozkładam temat bez publicystycznych skrótów: co dokładnie mierzymy, co mówią najnowsze liczby, dlaczego właśnie tam praktyki spadły najmocniej i jak te dane czytać, żeby nie pomylić statystyki z wyrokiem.
Najnowsze liczby: dominicantes 2024 i polska mapa „dwóch prędkości”
W Polsce od lat funkcjonuje bardzo precyzyjny, coroczny pomiar praktyk niedzielnych w Kościele katolickim – wskaźnik dominicantes (odsetek zobowiązanych katolików obecnych na mszy w badaną niedzielę) oraz communicantes (odsetek przyjmujących Komunię). Najnowszy rocznik Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego (ISKK) podaje, że w 2024 roku dominicantes wyniósł 29,6%, a communicantes 14,6%.
To jednak tylko średnia krajowa. Prawdziwa opowieść zaczyna się, gdy spojrzymy regionalnie.
Najniższe wartości dominicantes w 2024 roku zanotowano w diecezjach:
- koszalińsko-kołobrzeskiej – 17,53%
- szczecińsko-kamieńskiej – 17,59%
- sosnowieckiej – 18,40%
Dwie pierwsze diecezje obejmują znaczną część województwa zachodniopomorskiego (oraz fragmenty obszarów sąsiednich). I to właśnie dlatego w wielu zestawieniach „najmniej religijne” wychodzi dziś województwo na północnym zachodzie – bo na poziomie kościelnej geografii jest to obszar konsekwentnie najniższej frekwencji.
Dla kontrastu, najwyższe wartości w 2024 roku osiągnęły:
- tarnowska – 62,34%
- rzeszowska – 52,44%
- przemyska – 50,03%
To nie jest różnica „kilku punktów”. To różnica cywilizacyjna w stylu religijności: od regionów, gdzie na mszy jest co drugi zobowiązany, do regionów, gdzie jest mniej niż co piąty.
Szybka tabela: skrajności dominicantes (2024)
| Poziom | Diecezja | Dominicantes (2024) |
|---|---|---|
| Najniższe | koszalińsko-kołobrzeska | 17,53% |
| szczecińsko-kamieńska | 17,59% | |
| sosnowiecka | 18,40% | |
| Najwyższe | przemyska | 50,03% |
| rzeszowska | 52,44% | |
| tarnowska | 62,34% |
Źródło: rocznik ISKK (Annuarium) za 2024

„Województwo” kontra „diecezja”: dlaczego rankingi czasem się rozjeżdżają
Ważna rzecz metodologiczna: ISKK publikuje dane w podziale na diecezje, a media często opowiadają to językiem województw. Te mapy nie nakładają się idealnie. Diecezje potrafią przecinać granice administracyjne, a województwo może być „mieszanką” kilku diecezji o różnych profilach.
Dlatego najuczciwsze brzmi tak: najniższa frekwencja niedzielna (dominicantes) występuje w diecezjach obejmujących m.in. Pomorze Zachodnie – i stąd wniosek o wyróżnianiu się zachodniopomorskiego.
Dodatkowo PAP, opisując rocznik, wskazywała m.in. archidiecezję szczecińsko-kamieńską jako najniższą (17,59%), co dobrze pokazuje kierunek: północny-zachód jest na dole tabeli.
Co to właściwie mierzy dominicantes – i czego nie mierzy
W debacie publicznej pojawia się często błąd: „29,6% Polaków chodzi do kościoła”. To skrót, który gubi sens wskaźnika.
Dominicantes to (w uproszczeniu) odsetek katolików zobowiązanych do uczestnictwa w niedzielnej mszy, którzy rzeczywiście byli obecni w dniu pomiaru. Sam rocznik definiuje sposób liczenia wskaźnika jako relację liczby uczestniczących do liczby zobowiązanych.
Co z tego wynika?
- To jest wskaźnik praktykowania, nie „wiary”.
- To jest pomiar realnej obecności, a nie deklaracji w ankiecie.
- To jest pomiar „migawkowy” (jedna niedziela w roku w każdej parafii), ale realizowany od dekad, więc świetnie pokazuje trend.
Dane deklaratywne: CBOS mówi o religijności inaczej (i to się uzupełnia)
Równolegle do kościelnych pomiarów mamy socjologię ankietową. CBOS opisuje procesy religijności jako wielowymiarowe i zmienne w różnym tempie. W raporcie o młodych (CBOS) pada zdanie, które dobrze ustawia perspektywę badawczą:
„Obecnie nie zadaje się już pytania, ‘czy’ religijność społeczeństwa polskiego się zmienia […]. Pytamy raczej, ‘jak’ to się dzieje.”
W innym komunikacie CBOS (2024) widać, że w ostatnich dekadach praktyki spadają szybciej niż same deklaracje, a struktura religijności przesuwa się w stronę „nieregularnych” kosztem „regularnych”.
To jest klucz do interpretacji: Polska nie „traci wiary” w sposób jednolity. Polska zmienia styl religijności – i robi to nierówno w zależności od wieku, urbanizacji i regionu.

Dlaczego Pomorze Zachodnie i północny-zachód wypadają najsłabiej?
Tu nie ma jednej przyczyny – jest splot kilku dużych mechanizmów, które socjologia religii zna od dawna. Na Pomorzu Zachodnim one po prostu zadziałały jednocześnie i mocniej.
Dziedzictwo powojenne i „laboratorium społeczne”
Północny-zachód Polski był po 1945 roku obszarem intensywnych migracji i budowania społeczności „od nowa”. Socjologowie opisywali te tereny jako szczególny przypadek formowania się zbiorowości na Ziemiach Zachodnich po wojnie – z inną strukturą zakorzenienia, więzi i ciągłości instytucji.
Kościół w Polsce bardzo często działa „najmocniej” tam, gdzie jest ciągłość tradycji lokalnej, gęsta sieć wspólnot i rytuałów rodzinnych. Gdy tej ciągłości historycznie było mniej – praktyki publiczne mają słabsze fundamenty.
Urbanizacja, mobilność i „religia bez sąsiedztwa”
Szczecin, Koszalin, pas nadmorski, miasta satelickie – to regiony o większej mobilności, migracji wewnętrznej i rozluźnionych więziach sąsiedzkich. W takich warunkach religijność częściej przechodzi w tryb prywatny (jeśli w ogóle trwa): mniej „bo wypada”, więcej „jeśli chcę”. To jest zgodne z klasyczną tezą o ambiwalencji sekularyzacji: instytucje słabną, a religijność może się prywatyzować.
Ks. prof. Janusz Mariański ujmuje to tak:
„Sekularyzacja osłabia […] religie zinstytucjonalizowane […], ale równocześnie wzmacnia religijność niezinstytucjonalizowaną.”
To zdanie świetnie tłumaczy, dlaczego niska frekwencja w kościele nie musi oznaczać „pustki duchowej”, tylko zmianę kanału: od rytuału wspólnotowego ku religijności prywatnej, selektywnej albo zindywidualizowanej.
Efekt demografii: młodsi najszybciej „odpływają”
CBOS pokazuje, że spadki praktyk są szczególnie szybkie wśród najmłodszych oraz w wielkich miastach.
A jeśli region ma relatywnie wysoki udział ludności miejskiej i napływowej, to zmiana pokoleniowa szybciej przekłada się na statystykę dominicantes.
Różnice „parafia wiejska vs miejska”
Rocznik ISKK wskazuje także istotny kontekst: parafie wiejskie mają dużo wyższy dominicantes niż miejskie (w 2024 r. wiejskie były zdecydowanie wyżej niż miejskie). To znowu uderza w północny-zachód, gdzie koncentracja ludności w miastach i ośrodkach turystyczno-usługowych jest istotnym elementem krajobrazu społecznego.
Co z tego wynika praktycznie? Trzy wnioski, które warto zabrać do dyskusji
Nie ma jednej „Polski religijnej”. Są co najmniej dwie: Polska południowo-wschodnia i Polska północno-zachodnia – z ogromnym pasmem pośrednim.
Spadek praktyk to nie tylko „wina Kościoła” ani tylko „wina świata”. To wynik modernizacji, urbanizacji, migracji, zmiany stylu życia, konfliktów kulturowych, erozji rytuałów rodzinnych – i oczywiście także oceny instytucji przez ludzi. Te czynniki nie działają wszędzie tak samo.
Dane kościelne i ankietowe nie konkurują – one się uzupełniają. ISKK pokazuje „twardy ruch w kościołach”, CBOS pokazuje „miękką strukturę postaw”. Dopiero razem pozwalają zobaczyć pełny obraz.
Jak czytać nagłówki o „najmniej religijnym województwie”, żeby nie dać się wciągnąć w prostą narrację
Jeżeli widzisz informację typu „tu najmniej Polaków chodzi do kościoła”, zadaj sobie trzy pytania:
- Czy autor mówi o diecezjach (ISKK) czy o województwach (administracja)?
- Czy mowa o praktykach (obecność) czy o deklaracjach (ankiety)?
- Czy porównanie dotyczy jednego roku, czy trendu wieloletniego?
W przypadku Pomorza Zachodniego odpowiedź jest spójna niezależnie od wariantu: w twardym pomiarze dominicantes dwie diecezje obejmujące region są na samym dole w Polsce, przy wartościach około 17–18%.
